Otóż byłam z synem na zakopach i.wypadlo mu.z ręki.gazowane picie . Butelka pękła picie wylało się na sklep. Na razie nic się działo. Zrobiliśmy z synem zakupy i poszliśmy do kasy. Wyłożyliśmy zakupy i czekaliśmy na swoją kolej . Gdy już doszło do zapłaty kasjerka kazała mi zapłacić za to uszkodzone picie.
Muszę przyznać, że byłam w totalnym szoku. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Mojej córce kilka lat temu wypadł z ręki koncentrat pomidorowy w Tesco nie było problemu. Poszło w straty. Gdy pracowałam b biedronce też wszystko szło w straty. Teraz pracuje w kolejnym sklepie i klientowi wypadł duży słój ogórków konserwowych i nikt nie kazał mu za.niego płacić
Przez tą sytuację nie robie zakupów w netto mimo że mam bliżej niż.do biedronki wolę robić zakupy w biedronce.
Czy wy czytelnicy mieliście jakieś nieciekawe sytuację na zakupach? Ja dzisiaj komcze do następnego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz